AMdroid, czyli: jak wstawać wcześnie rano?

Wpis bliski mojemu sercu, ponieważ z nadmierną sennością zmagam się odkąd pamiętam. W tej chwili, gdy często pracuję zdalnie w tym samym pokoju, w którym mam łóżko, szczególnie ciężko mi jest momentami uniknąć chęci tzw. “sleep in” . Ostatnio udaje mi się regularnie wstawać około 7 rano, ale z pewnością nie osiągnąłbym tego wyłącznie siłą woli… Pomogła mi technologia. Konkretnie, aplikacja AMdroid, do korzystania z której szczególnie Was zachęcam.

Debiut YouTube-owy! Pierwszy raz przed kamerą ?

Mój sukces leży w odpowiednim skonfigurowaniu powyższej aplikacji do alarmów. Mianowicie, składają się na niego cztery czynniki.

Cztery czynniki sukcesu, czyli: jak wstawać wcześnie rano?

  1. Głośny alarm, który wyłączyć można wyłącznie przez… zeskanowanie specjalnego kodu QR w innym pokoju. Kod QR generujemy sobie np. na tej stronie. Drukujemy, wycinamy i przyklejamy np. taśmą dwustronną na lustrze w łazience. Dzięki temu, gdy budzik zadzwoni, a my będziemy mieli chęć, by powylegiwać się w łóżku, aplikacja wymusi na nas wstanie na równe nogi. Potem pozostaje już tylko zwalczyć chęć powrotu do łóżka, ale hej, jesteśmy już obudzeni, więc czemu by nie rozpocząć dzień? Zapewniam, że to naprawdę pomaga.
  2. Powiadomienia “po”, które pozwalają poczuć się jak wprawny saper rozbrajający bombę. Chodzi o to, że po wyłączeniu alarmu mamy określony czas, w trakcie którego musimy potwierdzić w aplikacji, że faktycznie nie śpimy. Sęk w tym, by to powiadomienie pojawiło się dopiero parę minut PO wyłączeniu głównego alarmu. W moim przypadku są to 2 minuty – gdybym wrócił do łóżka, raczej nie będę w stanie oszukać aplikacji, że nie śpię, bo musiałbym odczekać ten czas… Gdybym z kolei faktycznie kontynuował spanie (co zdarza się – bądźmy ze sobą szczerzy) i nie wyłączyłbym powiadomienia, to po określonym czasie – u mnie 25 minut – alarm znowu zadzwoni i znów zerwie mnie na równe nogi, wymuszając ponowne zeskanowanie kodu QR… Brzmi jak czysty sadyzm, ale działa!
  1. Ponadto, warto dać sobie jakiś margines wyrozumiałości i przyzwolić w aplikacji na chociażby jedną drzemkę – w moim przypadku 10-minutową. Jeśli zechcę pospać chwilę dłużej – wiem, że mogę sobie na to pozwolić, bo aplikacja wymusi na mnie, bym zaraz po niej wstał. Wymusi poprzez to, że na kolejną drzemkę już nie pozwoli (ustawiamy w tym celu limit drzemek na 1).
  2. Przed alarmem właściwym ustawiony mam jeszcze alarm “przed” – dużo cichszy i o subtelniejszym dźwięku. Daje mi on znać, że wkrótce zadzwoni “właściwy” budzik. Wyłączam alarm “przed” i kontynuuję przez parę minut sen.

Budzik tylko częścią sukcesu? Rola rytuałów

W kwestii obudzenia się, budzik jest tylko jedną częścią składową. Pozostałą robotę robią odpowiednie poranne rytuały, które pozwalają redukować wysiłek mentalny – coś, czego bardzo potrzebujemy, gdy jesteśmy jeszcze zaspani. Na przykład ja, pierwsze co robię po przebudzeniu, to:

  • włączam lampę z żarówką LED o barwie 4500K. Mam dość słabo doświetlony pokój, a światło o tej barwie jest przybliżone do słonecznego, co sprzyja pobudzeniu organizmu,
  • uchylam okno, by utrzymać temperaturę w pokoju w okolicach 20-21.5’C. Jeszcze niższe temperatury mogą sprzyjać obniżeniu senności, ale uwaga, żeby się nie przeziębić. Należy też uważać na smog w tzw. sezonie grzewczym.

Wysiłek mentalny – nie każ sobie myśleć z rana

Warto też zmniejszyć do minimum wszelkiego rodzaju ciężkie wybory z rana. Kiedyś rozkminiałem dużo czasu, co zjeść na śniadanie i zabierało mi to sporo energii (jakkolwiek zabawnie i nie na temat to brzmi na blogu technologicznym). Dzisiaj, każdego ranka jem po prostu płatki z mlekiem – wiem, że nie każdemu musi taki jadłospis pasować, ale może stworzycie własny. Innym ciężkim dylematem z rana, od którego warto stronić, jest problem dotyczący w największej mierze kobiet pt. “w co ja się ubiorę”. Możemy przygotować sobie ubrania już poprzedniego dnia, ewentualnie zrobić przegląd szafy i pozbyć się części z nich, by ograniczyć spektrum wyboru. Ciężkim decyzjom z samego rana mówimy nie!

Tak więc redukujemy tzw. wysiłek mentalny do minimum. Co więcej, a być może co najważniejsze, warto dzień wcześniej przygotować sobie w głowie chociaż krótki plan tego, co będziemy robić nazajutrz. Oswajamy się w ten sposób z ciężkimi wyzwaniami, jakie mogą nas czekać i przyzwyczajamy poniekąd nasz umysł do tego, że diabeł nie musi być straszny. Warto przy tym nie pałać kompletną niechęcią do wykonywanej pracy, ale to już grubszy temat.

Poranny fitness?

Z kolei ćwiczenia z rana, w moim przypadku, pozostają niestety jeszcze w sferze teorii. Moim głównym problemem jest to, że gdy decyduję się ćwiczyć, to zawsze idę na całość i muszę zaliczyć godzinną sesję – ciężko się zmotywować do takiego wysiłku z samego rana. Myślę, że rozwiązaniem w tej kwestii jest to, by z samego rana ćwiczyć… krótko. Rozruszać mięśnie, rozgrzać się, wyprostować kręgosłup, zrobić parę przysiadów. Ale to tylko moje domniemanie oparte na własnych obserwacjach – będę próbował je wcielać w życie, kibicujcie żeby się udało ;).

Kto ma lepiej?

Wszystkie te zalecenia są podyktowane koniecznością samodyscypliny, jaką muszę wykazywać będąc samozatrudnionym  i regulując własny czas pracy. Jeśli przez charakter Waszego zatrudnienia musicie być o-tej-i-o-tej godzinie w miejscu pracy, paradoksalnie możecie mieć trochę łatwiej, jeśli chodzi o rozbudzanie się każdego dnia.

Miał być wpis czysto techniczny, a dostaliście zestaw życiowych porad, ale właśnie w ten sposób staram się prowadzić tego bloga – interdyscyplinarnie i kompleksowo. W moim przypadku oczywiście zdarza się, że zmęczenie bierze górę i wstaję później lub robię sobie długą drzemkę. Ważne w tym wszystkim jest, by nie czuć się z tego powodu źle. Nastawiajmy budzik, by drzemki nie przekraczały 30 minut i próbujmy się tego trzymać. Jak się nie uda? Trudno, jesteśmy tylko ludźmi. Warto dążyć do tego, by funkcjonować lepiej, oraz wykazywać konsekwencję w działaniu. Kładzenie się spać i wstawanie o tej samej porze również zdecydowanie pomaga.

Na koniec – bardzo ważne! Pamiętajcie, żeby wyłączyć optymalizację baterii dla aplikacji AMdroid w ustawieniach telefonu i zezwolić na jej autostart!

Udostępnij
Igor Leszczyński

Właściciel marki i bloga technologicznego Streamlined. Urodzony w 1993 roku, nierozłączny z myszką i klawiaturą od piątego roku życia. Wiecznie szukający nowych wrażeń, uzależniony od technologii i płatków cynamonowych. Po studiach miał iść pracować do korpo, ale póki co realizuje się "na swoim". Magister inżynier, absolwent uczelni PJATK i SGH.

2 komentarze

MamaPatrzy o godz. 20:12, dn. 7.06.20

Mam tą apkę korzystam już 2 lata i też polecam 🙂

    Igor Leszczyński o godz. 20:27, dn. 7.06.20

    Winszuję ?. Rewelacyjny wybór, też używam coś koło 2 lat wersji premium

Tagi wpisu: alarm, amdroid, Android, aplikacja, aplikacja budzik, aplikacje, budzik, budzik android, jaka aplikacja do budzika, motywacja, pobudka, rozwój osobisty, sen, zdrowy styl życia